Mieliście czasem tak, że oglądacie jakiś film i zastanawiacie się, skąd jego twórcy mieli wiedzę, by nakręcić coś, coś niby ma być fikcją, ale wygląda jak dokument i powoduje dreszcz grozy na plecach? To jest serial dla was. Niemiecko- duńska produkcja powstała w 2019 roku. Oglądana w pierwszym sezonie w roku 2020 była jak niemal dokument, bo pokazuje rzeczywistość tajemniczej choroby, epidemii, chaosu, maseczek i strachu. Akcja dzieje się na fikcyjnej wyspie na Morzu Północnym, tam zaczynają chorować zwierzęta, umierać ludzie, nastrój staje się bardzo nerwowy, pojawia się niepewność, strach, beznadzieja, a w tle katastrofa klimatyczna, człowiek, który bezmyślnie niszczy przyrodę i tajemnicza grypa gołębia, która zaczyna przenosić się ze zwierząt na ludzi, a potem z człowieka na człowieka.
Na brzegu wyspy pojawia się statek z martwymi ciałami, coś trzeba z tym zrobić, pokład łodzi jest zalany krwią, nie wiadomo, kim są ludzie, których ciała na nim zalegają. Na samej wyspie mamy zwykłych ludzi i ich problemy, dziewczyna dowiaduje się, że jest w ciąży, ktoś styka się z bullingiem, ktoś bierze rozwód. Życie. I to jest początek epopei, w której ludzie w obliczu zagrożenia pokazują swoje prawdziwe oblicze. Często dość potworne.
Oglądanie tego serialu przyprawia o dreszcz. Ta historia jest wciągająca, postacie bardzo ciekawie zarysowane, z odcinka na odcinek przyzwyczajamy się do nich, widzimy, jak odnajdują się w nowej, dziwnej sytuacji. Napięcie rośnie, trudno się oderwać, by pojąc, że bardzo dobrze znamy tę historię. Piszemy ją cały czas.
Jest na TVP VOD
