Operacje plastyczne są dzisiaj codziennością i nikt już nawet nie udaje, że nowa twarz i dziesięć lat mniej to efekt spacerów czy diety zmieniającej rysy twarzy. Dzisiaj skalpel daje się dziecku na urodziny albo zakłada lokatę w banku, żeby gdy dorośnie, poprawiło sobie to i owo. Niedawno oglądaliśmy doskonały horror „Substancja”, który pokazał w konwencji kina gatunkowego, czym jest dążenie do wiecznej młodości, doktryna piękna, spełnianie nierzeczywistych norm urodowych, niemal terror tego, by być młodym za wszelką, czasem morderczą cenę. I teraz mamy bardziej podkolorowaną, niegrzeczną, acz zabawną momentami popłuczynę po „Substancji” czy kolejne dzieło Ryana Murphyego pt. „The Beauty”.

Co tu mamy? Body horror o tym, że żyjemy w takich czasach, kiedy każdy chce zostać zarażonym wirusem dającym wieczna młodość, urodę, nowe ciało, twarz…

Serial zaczyna się scena z paryskiego pokazu mody, na którym jest supermodelka Bella Hadid, która zaczyna się dziwnie zachowywać, wyrywa widzom pokazu butelki z wodą, wypija ogromna ilość płynów, jest agresywna, ucieka do miasta, gdzie nagle, ku przerażeniu klientów pewnego bistro, w którym prawie wszystkich zabiła, otoczona policją po prostu wybucha, dosłownie i obryzguje wszystkich swoimi szczątkami i krwią. Zaciekawieni, co będzie dalej?

Tu niby nic nie jest na serio, wszak znana jest konwencja seriali ze stajni RM, ale przyznać trzeba, że po ostatnich wpadkach serialowych, o których chce zapomnieć, to na ich tle „The Beauty” wypada nie tyle nieźle, ale na pewno ciekawie.

Przede wszystkim tam są postacie, które graja fajni aktorzy, bawiący się materiałem do grania jak i samą konwencją. Rebecca Hall, Evan Peters, Ashton Kutcher, ale najbardziej lśnią Isabella Rosellini oraz genialny Anthony Ramos jako tajemniczy złoczyńca/morderca/sprzątaczka/ elegant w jednym. Co to jest za rola! Przekręcona, przerysowana, ale to dla niej warto „The Beauty” oglądać, bo każde słowo, jakie ma napisane i sposób, w jaki jej wypowiada jest arcysmaczne. Chce się więcej.

Poza tym blichtr, pieniądze, zepsucie, wiele podróży, pięknych miejsc i jak na tematykę przystało sporo wydzielin, krwi, śluzu i zastrzyków.

To nie jest serial, po którym będziecie czuć katharsis, ale też nie pobiegniecie jak szaleni do najbliższego lekarza na zastrzyk botoksu. Ten serial jest mocno wykreowaną, szaleńczą, ale jednak przestrogą przed tym, że zapominamy o tym, że wszyscy umrzemy, nawet gdy zarazimy się wirusem nieodpartego piękna.

Serial na Disney Plus

Udostępnij:

Może Cię zainteresować:

#KKPMOVIE

Piekło kobiet

Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące

Czytaj dalej ⚯