Za inteligentne i zbyt niepoprawne jak na Netflixa, zginie w powodzi jednakowych seriali i taśmowo robionych filmów, a to dobra pozycja: kobiety 40 plus, wszystkie na tytułowej krawędzi, mieszkają w Kalifornii, z różnych środowisk, o rożnym statusie społecznym i majątkowym. Różnych ambicjach, troskach, połączone w udawaniu, ze wszystko jest swietnie, a one ze wszystkim dają sobie radę i nic złego ich nie złamie. Nawet jakiś kolejny idiota u boku, albo koleżka, któremu robią dobrze w samochodzie, a on po wszystkim daje im czek. In blanco. Ewentualnie mąż nieudacznik, który wzbudza w swej żonie mniej emocji niż chory na raka wszystkiego stary kot.
I w tym wszystkim urocza Julie Delpy, jako autorka i pomysłodawczyni całej serii, z jej ironią, wyrafinowanym dowcipem, luzem i inteligencją. Życiowe, czasem histerycznie zabawne, częściej słodko gorzkie i smutne. I dużo prawdy o kobietach, bez względu na wiek. No i o ich tak zwanych mężczyznach…oraz o słoikach kiszonych cytryn…🤦♀️

#KKPMOVIE
Piekło kobiet
Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące