To jest film o nieuniknionym. O śmierci. Nikogo nie ominie, nie da szansy, nie da się zaczarować. To jest film o końcu świata, jaki znamy i jaki wydawał się nam bezpieczny. Świata uporządkowanego, w ktorym każdy ma swoją przestrzeń, mikrokosmos, dom, ogródek, w którym wszystko jest znajome i zbadane. Ten świat się rozpada. Umierają ludzie, których znamy. Umierają drzewa. Psy. Umiera miłość. W białych, regularnych domkach strzeżonego osiedla dla tych, którzy myśleli, ze ocaleją, nie ma już życia i nie ma miłości. O tym to jest, o bolesnym doświadczeniu schyłku pewnej epoki, końcu znanego świata, nieuchronnym, bolesnym. Postać masażysty, silnego mężczyzny z Ukrainy, męskiego w tym świecie prawie bez mężczyzn, o bajecznym i emocjonalnym dotyku, w świecie bez energii i emocji, wyzwala w mieszkańcach resztki życia. Okruszki. Ktoś krzyknie, ktoś wreszcie zaśnie bez wódki i prochów, ktoś znajdzie cel. Niby tylko dotyk, ciepło, energia, a jak wiele potrafi.
To mądry film. Pięknie grany, głównie przez wspaniałe kobiety: Rosati, Kulesza, Figura i Ostaszewska. To one, kobiety za murem osiedla, najsilniej reagują na energię masażysty i to one są nadzieja. Drzewo odrośnie. Serce można zaleczyć, choć nie każde i nie zawsze. Najważniejsze, by zanim nastąpi koniec, nieuchronny, jeszcze trochę żyć. Moim zdaniem to jest opowieść o tym, że warto jeszcze trochę pożyć. Zanim przyjdzie koniec. Bo to, że on nadchodzi, musimy przyjąć do wiadomości i przestać się oszukiwać, ze ktokolwiek będzie uratowany. Żyjmy. Póki jeszcze możemy. Póki nie ścieli ostatniego drzewa.

#KKPMOVIE
Piekło kobiet
Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące