Ten film wchodzi do kin w idealnym momencie. Katastrofa klimatyczna. Powodzie, trąby powietrzne, susza hydrologiczna. Drzewa wycinane na potęgę. Zbliżająca się zagłada wilkow, bobrów, terror i lobbing myśliwych, postępująca ignorancja polityków, wrzaski o eko terroryzmie. To była rzeczywistość Simony Kossak i to jest też nasza rzeczywistość. Nic się nie zmieniło przez kilkadziesiąt lat, udajemy, że drzewo posadzone przez człowieka jest tak samo dobre jak to z puszczy. Duży błąd.
Simona była tą „niezdolną” z Kossaków, pozbawioną talentu malarskiego, znienawidzoną i pogardzaną przez własną rodzinę. Pojechała do Białowieży i tam, z pozbawionej wody i prądu chatki wzbudzała nasze sumienia. Oglądałam ten film ze ściśniętym żołądkiem, przerażona jego aktualnością. Czekalam na niego bardzo i nie zawiodłam się, mamy dobrze, mądrze podaną historię kobiety, która była wolna, żyła jak chciała, a kiedy jej oswojony dzik zajął kanapę do spania, kładła się na podłodze. Rozmawiała ze zwierzętami i na długo zanim to się stało modne, otwarcie mówiła o podmiotowej roli przyrody. Sandra Drzymalska, jedna z najbardziej empatycznych osób, jakie znam, jest wyborem idealnym, charakterna, waleczna, ale też słaba, odrzucona, zazdrosna. Simona byłaby zadowolona, a jej chemia z Jakubem Gierszałem na ekranie jest wspaniała. Na uwagę zasługuje drugi plan, szczególnie Agata Kulesza jako koszmarna mamuśka, czy Olga Boladz fantastyczna jako Hanna Gucwińska! Bo to też opowieść o roli mediów w obronie przyrody i opowieść o upadku wyższej klasy społecznej, „starszej niż puszcza”, która żyje odczłowieczona, w starych scenografiach, w otoczeniu zabytkowych mebli, obrazów, w iluzji własnej dawnej chwały, o której już niemal nikt nie pamięta.
Niszczymy w Polsce przyrodę na potęgę, nie doceniamy jej ogłupiani przez polityków, korporacje, uzależnieni od pieniądza odrzucamy zdrowy rozsądek i empatię. Ten film nie zmieni świata, ja już nie wierzę w to, że sztuka zmienia świat, ale chciałabym by zobaczyli go polscy politycy, ci sami, którzy nie odróżniają pogody od klimatu. Żeby zobaczyło go jak najwięcej ludzi.
Simona powraca. Bójcie się, ignoranci. Idźcie do kina. #kkpmovie

#KKPMOVIE
Piekło kobiet
Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące