Początek świetny, zapiera dech, potem tylko gorzej. Obejrzałam słuchając zachwytów nad tym serialem i z odcinka na odcinek żałowałam coraz bardziej. Główna bohaterka, Marissa Irvine, chce odebrać ukochanego, uroczego syna ze szkoły i okazuje się, że dziecko zaginęło. Ktoś je porwał. Zaczynają się poszukiwania, śledztwo i jak to w małych społecznościach bywa, zaczyna się wiwisekcja przeszłości i wyciąganie trupów z szaf. A że akcja dzieje się wśród głównie ludzi bogatych, wpływowych, zadowolonych z siebie, momentami jest rzeczywiście pikantnie. Tylko, że od połowy wiadomo, co się stało, kto porwał dziecko i kto jest kim. Małżeństwo się wali, rodzina się sypie, emocje buzują, w tym policja, dziwna opiekunka, nowa koleżanka…jakbym to sto razy widziała już wcześniej i nie ratuje tego nawet Sarah Snook, która wychodzi z siebie, by postać Marissy uczłowieczyć. Dla mnie strata czasu. Ale jestem w mniejszości, bo widziałam masę zachwytów. Dla mnie to jednak ładnie opakowana, ale boleśnie przewidywalna nuda.

Jest na SKYSHOWTIME

Udostępnij:

Może Cię zainteresować:

#KKPMOVIE

Piekło kobiet

Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące

Czytaj dalej ⚯