Czy wiemy więcej o tym, czym jest manosfera po tym filmie? Ja nie, ale dla wielu ten dokument, pokazywany na komercyjnej platformie, może być pierwszą okazją do bliższego zetknięcia się z tym zjawiskiem, które do mainstreamu weszło niepostrzeżenie i już dawno i wybrało prezydenta USA i które wstrząsnęło wieloma ludźmi po serialu „Dojrzewanie”.
Theroux spotyka się w kilkoma przedstawicielami manosfery, jedzie do ich domów, staje się bohaterem relacji na streamach, obiektem hejtu i kontentem. Ale poza tym, widzimy bogów młodych mężczyzn, którzy mówią, że kobieta jest do sprzątania i do ruchania, w ich naturalnym środowisku. Samochody, kasyna, złoto i łatwe dziewczyny. Oraz teorie spiskowe. I pogarda dla feministek, gejów, mediów głównego nurtu.
Oglądamy napakowanych , nabotoksowanych, wiecznie wkurzonych na świat, kobiety i epatujących testosteronem mężczyzn, z niepełnych rodzin, wychowanych przez dominujące matki, którzy znaleźli sposób na zarabianie pieniędzy i tworzenie klikalnego kontentu. Szkoda, że mocniej nie wybija to, że oni zarabiają na tym ogromną kasę i że gdyby ktoś zapłacił im za głoszenie innych poglądów, to pewnie zmieniliby wektor, bo liczy się tylko kasa. Pieniądze są ich bogiem, ich religią, głoszą jakieś farmazony i totalne głupoty, jedynie z myślą o zasięgach. Oni się do tych zasięgów modlą.
Są tam momenty zabawne, gdy matka jednego z dumnych mano influencerów prowadzi z nim rozmowę o szmacie na podłodze, gdy do jednego z nich przychodzi dziewczyna, która on chciał najpierw schować przed kamerami. Porażające są te momenty, kiedy Theroux ściera się bezpośrednio z tym światem, z ich podcastami, z ich gwiazdami i nagle zaczyna się niby wymiana zdań i poglądów, przerywana głownie przez atak i agresję.
Ogląda się dobrze, choć dla mnie to żadna nowość, najmocniejsza jest końcówka, ostatni kwadrans. Oby filmów o manosferze było więcej. Żeby ludzie wiedzieli, w co wpadają ich synowie, siedząc godzinami przed komputerami i z nosem w telefonie.
