Uczucia mam mieszane. Strasznie na ten film czekałam i…Czy da się zrobić film o dyrygencie i kompozytorze niemal bez muzyki? Da się. Czy da się pokazać biografię osoby niesłychanie skomplikowanej emocjonalnie i niejednoznacznej niemal bez zaangażowania emocji widza? Da się. To się udało Cooperowi, szkoda, bo Bernstein to gigantyczna postać muzyki światowej, choleryk, biseksualista, geniusz, pracoholik. Co jest w filmie? Chaos, choć ładnie podany, w pięknej oprawie wizualnej, ale ładny obrazek, który łatwo „wchodzi”, czasem nudzi, to nie wszystko. Efekciarstwo nie przykryje pustki.
Co jest dobre? Carey Mulligan, jako Felicia, żona Bernsteina tworzy świetną kreację, autentyczna, wiarygodna. Kobieta, która poświęciła siebie dla mężczyzny, o którym wiedziała, że nigdy w stu procentach nie będzie tylko jej. Chciałoby się więcej o tej relacji, bardzo niejednoznacznej, burzliwej, silnej, na ekranie zobaczyć, ale niestety scenariusz nie daje takich możliwości. Mulligan i tak jest wspaniała, po raz kolejny udowadnia, że jest jedną z najlepszych aktorek pokolenia.
Ten film sam nie wie, jaki chce być i o czym chce opowiedzieć, co nie oznacza, że nie warto go obejrzeć. Warto. Choćby dlatego, by potem uzupełnić swoją wiedzę na temat Bernsteina, jego rodziny, żony, jego muzyki. Dla mnie to jednak zawód, ale skrojony cynicznie pod Oskary.
#kkpmovie @netflixpl

Udostępnij:

Może Cię zainteresować:

#KKPMOVIE

Piekło kobiet

Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące

Czytaj dalej ⚯