Kinga Dębska ma nosa do obyczajowych spostrzeżeń, jak nikt ustawia sceny, które u innych byłyby wspominkowym kiczem i jak nikt obsadza aktorów. Ma wyczucie, lubi swoich bohaterów, nie sadzi się na moralitet historyczny, idzie za to za głosem wspomnień, a te są wyretuszowane, liryczne, czasem słodko gorzkie. I to w tym filmie widać. Bo to będzie hit, wielki i zasłużony. Ułożyłam sobie w głowie tekst do napisania, ale przecież wracając z kina głównie przypomniałam sobie, smak zupy nic (mdliła mnie), ten magiczny moment, kiedy rozpakowywałam paczkę z zagranicy, koszmarne lekcje wf w szkole i ile godzin stało się w kolejce po cokolwiek. Stały głównie babcie i dzieci. Rodzice przychodzili na zmianę. Powiem wam tak: idźcie koniecznie, weźcie rodzinę, dzieciaki, to będzie wspaniały czas dla wszystkich. Jedni będą wspominać fikołki na trzepaku, pijanego ojca z choinką, imieniny cioci i wujka komucha lub zomowca, inni czegoś się nauczą, dowiedzą. Tacy byliśmy w czasach słusznie minionych, kiedy mieliśmy mało, chcieliśmy więcej i żyliśmy lukrowanymi marzeniami o świecie z amerykańskich seriali oglądanym całą rodziną, bo telewizor był jeden a w nim dwa programy. Kinga Preis i Adam Woronowicz są wspaniali, to wielcy aktorzy, Dębska im nie przeszkadza i bardzo dobrze. Odkryciem są dwie filmowe siostry: Barbara Papis i Alicja Warchocka, a na drugim planie lśni genialna Ewa Wisniewska. Za napisanie roli dla niej należą się Debskiej szczególne brawa, bo to fenomenalna aktorka. Widzę w tym filmie echa 40latka, czeskiego obyczajowego kina i humoru sytuacyjnego Barei. I to dobrze. Debska najlepiej wypada, kiedy opowiada proste, emocjonalne historie, po których w sercu mamy ciepełko, pod powiekami wilgotno a w głowie szumi od emocji. To kino nie zmienia świata, ono daje oddech. Zaczyna się sceną hymnu śpiewanego przed piłkarskim meczem. Wszyscy na baczność, śpiewają, jest wzruszenie, emfaza, meblościanka i stary wypoczynek. Marzenia o wielkości, zwycięstwie, o lepszym świecie, lepszym życiu. Tacy jesteśmy. Rozmarzeni. #kkpmovie

Udostępnij:

Może Cię zainteresować:

#KKPMOVIE

Piekło kobiet

Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące

Czytaj dalej ⚯