Porządna amerykańska rodzina

Jedna historia, autentyczna, opowiedziana z kilku perspektyw, ciekawy, choć momentami męczący widza zabieg. Opowieść o adopcji ładnej i miłej dziewczynki z Ukrainy, z niepełnosprawnością i o tym, że można nie dać rady, bo to jest dziecko, w stresie, bo jest inne. Opowieść o matce, która czuje powołanie do bycia matką idealną, wszak wychowała syna z autyzmem na matematycznego geniusza, a do idealnego obrazka brakuje jej jeszcze ładnej adoptowanej dziewczynki. I nagle bum. To, że miałeś grypę nie czyni Cię lekarzem, a moment, kiedy stajesz się niewolnikiem wizerunku jest początkiem upadku. Tylko, że tego nie widzisz. Myślisz, że uciekniesz i nikt niczego nie zweryfikuje. Błąd. Opowieść o ojcu rodziny, który sam nie wie, kim jest, moim zdaniem jest mamałygą, człowiekiem bez woli i kręgosłupa, ukrytym sadystą kręcącym filmik z niepełnosprawnym dzieckiem, które nie radzi sobie i nie umie przygotować jedzenia. Opowieść o systemie, który na to wszystko, co oglądamy, i co wkurza na maksa, pozwolił. I na koniec umył ręce.
Nieprzyjemnie się to ogląda. Boli. Uwiera. Jednak warto. Dla mnie to część większej historii o tym, że dobrymi chęciami wybrukowane jest ludzkie piekło. A jeśli dodamy do tego pieniądze, splendor i sławę, mieszanka jest wybuchowa. I porządna rodzina staje się karykaturą.

Udostępnij:

Może Cię zainteresować:

#KKPMOVIE

Piekło kobiet

Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące

Czytaj dalej ⚯