Skusiły mnie nazwiska i wielkie reklamy na mieście. Po seansie miałam szczękościsk, łapałam się za głowę, ale w sumie nie żałuję, bo marzy mi się teraz naprawdę dobrze napisana i wyreżyserowana historia na trzy harpie: Cielecka, Grochowska i Wieniawa.
Ja nie wiem, co to ma/miało być, thriller, kryminał, obyczajówka, „Trudne sprawy” czy parodia „Klanu”. Nie wiem, a wiele filmów widziałam. Mamy potwornie schematyczne, wręcz kabaretowe postacie męskie, jak z kartonu czy demobilu i trzy bardzo ciekawe postacie kobiece, w których jest potencjał, energia, jakiś sens, który się niestety gubi w zawiłościach scenariusza, fatalnych dialogach i ogólnym bałaganie realizacyjnym. Szkoda. Bo mogła to być historia o tym, jak przeszłość zawsze nas dogania, jak nie da się oprzeć ogromnej namiętności, jak wygląda przemoc domowa w eleganckiej willi i o tym, jak się wyrwać z matni, jest też ciekawy wątek toksycznej matki, która kocha za bardzo i matki, która nie wie, czy kocha. Matki w tym filmie są ciekawe, mogłyby być mocniejsze, prawdziwsze, ktoś powinien nad tym popracować, a nie robić z tego telenowelę. Zmarnowano fajny potencjał. Niestety, jak to ostatnio bywa stanowczo zbyt często w polskim kinie, scenariusz jest, mam nadzieję, niezamierzoną parodią, im bliżej końca tym bardziej głowa boli. To, dlaczego warto zobaczyć ten film, to trzy nazwiska: Grochowska, ofiara domowej przemocy w klinczu rodziny, obowiązków i poświęcenia, Cielecka, matka samotnie wychowująca syna, która kocha za bardzo i przeraża ją to, syn dorasta i Wieniawa, zmysłowa dziewczyna wychowana przez samotną i zagubioną matkę, matka swojej matki, która nie ma sobie nic z ofiary, jest żądna zemsty, idzie po swoje, choć życie daje jej ostro w kość. Mimo marazmu scenariuszowego i kartonowych postaci, one dają z siebie wiele, zostawiając ogromny niedosyt, bo chciałoby się ich więcej, w lepszych scenach, lepiej napisanych dialogach.
Dobrze, że podejmujemy nośne tematy, kiepsko, że oglądam świetne aktorki w niezbyt udanym filmie. Mam nadzieję, że ktoś już pisze scenariusz dla świetnego trio Grochowska/Cielecka/Wieniawa, bo panie dają tu koncert, szkoda, że reszta fałszuje. @primevideopl #kkpmovie

#KKPMOVIE
Piekło kobiet
Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące