Czy to jest wielki film? Nie. Czy był najlepszym filmem minionego roku? Nie. Czy powinniście go zobaczyć? Zdecydowanie tak.
Kiedyś zapomnimy o Oskarze, film ten natomiast będzie na dyżurnej liście antydepresantów, filmów, które dają do myślenia, wzruszają, widza do siebie tulą i mówią mu: wszystko, co złe kiedyś mija. To jest opowieść o kochającej się rodzinie, o mocnej relacji, także seksualnej, dorosłych rodziców, o chropowatej, ale prawdziwej relacji brat- siostra. Rodzina to o tyle zwykła/niezwykła, ze rodzice i brat głównej bohaterki są głusi, ale odbiegają od stereotypu osób z niepełnosprawnością: mają pracę, dom, są samodzielni, dają sobie radę w życiu, mają swoj świat. Ich łącznikiem ze światem ludzi słyszących, tłumaczką, jest córka, która słyszy. Słyszy, dorasta, usamodzielnia się i pięknie śpiewa. Tak pięknie, tak chętnie, z taką mocą, że ten śpiew zmieni życie jej i jej rodziny. Banalne? Jak diabli. Ale tu podane w świetny sposób, z szacunkiem, czułością, bez kiczu i taniości, przy jednoczesnym odważnym pokazaniu różnic w odbieraniu świata przez ludzi słyszących i niesłyszących. To jest swietnie zagrane, Troy Kotsur i Marlee Matlin jako rodzice są niezrównani, autentyczni, nie można oderwać od nich wzroku, chemia między nimi jest potężna. Matlin, już laureatka Oskara za Dzieci gorszego Boga z 1986 roku, tu jako seksowna, czuła i zwariowana matka jest świetna, Kotsur jako ojciec, jej mąż, sięga nieba, nie musimy wiedzieć, co oznacza jego miganie, rozumiemy każde wypowiadane przez niego słowo, bez względu na to, czy to jest przekleństwo czy wyznanie miłości. To świetny aktor, charyzmatyczny, męski,oby grał jak najwiecej. Jest tam taka scena, kiedy córka, bardzo ładnie grana przez Emilię Jones, śpiewa ojcu piosenkę, a on dotyka jej krtani, by wyczuć pod palcami drżenia. By poczuć piękno śpiewu, którego nie słyszy. Ta scena warta jest Oskara. Tak jak scena na koncercie, kiedy nagle wyłączono na filmie dźwięk i widzowie słyszą i widzą świat oczami i uszami osób z niepełnosprawnością. Ciarki i prawda. Może tego dzisiaj szukamy, prawdy, czułości i nadziei w tym coraz bardziej zakłamanym, beznadziejnym i brutalnym świecie.
Film na @apple

#KKPMOVIE
Piekło kobiet
Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące