Wielki bank, londyńskie City, dużo szkła, stali, ostentacyjne samozadowolenie i bogactwo aż biją po oczach i nagle skok. Grupa zamaskowanych osób dokonuje bezczelnego i brutalnego na pierwszy rzut oka napadu i kradnie bardzo, ale to bardzo dużo pieniędzy. I niemal od razu w głowie widza oraz policji, która zaczyna badać sprawę, pojawia się pytanie, czy złodzieje działali sami, czy ktoś z wewnątrz banku, jakiś pracownik, może im pomagał? Skąd znali tyle szczegółów? Czy pracownicy biura londyńskiej firmy inwestycyjnej Lochmill Capital rzeczywiście są bez skazy? A może ktoś troszkę zezłościł się na bogactwo innych, poczuł niepohamowaną frustrację, złość i postanowił… no właśnie, co?
Pierwszy odcinek jest jak jazda bez trzymanki, zapowiada coś naprawdę mocnego, jest napięcie, zaskoczenie, jest też Sophie Turner naprawdę dobra, czasem odpychająca, głupia i zła, wszystko gra; potem nie jest słabiej, ale z czasem gubimy się trochę w wątkach, nagłych zwrotów akcji jest sporo, bo i stawka ogromna, a chętnych do ostatecznego zagarnięcia ogromnych pieniędzy nie brakuje. Niby ogląda się dobrze, jednak im bliżej końca zastanawiałam się, po co to jeszcze ciągną, kiedy już wszystko wiadomo. I nadal nie wiem. Koncówka strasznie przewidywalna i niepotrzebna.
Serial na Amazon prime
