Ten film jest jak pluszowa, ciepła, delikatna i niegryząca kołdra, która trzeba się otulić, ukryć pod nią, zawinąć w nią szczelnie, gdy na świecie chłód, strach i mrok. Jest filmowym antydepresantem, swoistą pigułką szczęścia, pozbawiona na szczęście kiczu i taniości, bywa ironiczny, radosny, pod pokrywka pięknych zdjęć, kryje prosta historie o bliskości, zrozumieniu, rozmowie, o miłości do której trzeba dojrzeć, o ważności słuchania a nie słyszenia, to uniwersalna historia, która zadziała na każdego.
Nie wiem, czy to wielkie kino. Raczej nie. Ma jednak w sobie blask. Radość. Ma sporo prawdy, bez oceniania kogokolwiek, to film bardzo szczery, prościutki, zwyczajny. Może teraz właśnie takich nam trzeba? Prostych historii, łapiących jakiś moment, urywek z otaczającego nas świata i spoglądających na niego życzliwie, z miłością, empatia, spokojnie, bez napinki i pośpiechu.
Mężczyzna i chłopiec. Dziecko. I droga. To zawsze pretekst do opowiedzenia czegoś więcej: był Papierowy księżyc, Kola. Teraz jest ten film. Warto pójść i poznać nowe znaczenie słowa „fajny”. On jest fajny. Miły. Pluszowy. Tego potrzebujemy. Jak tlenu.
#kkpmovie

Udostępnij:

Może Cię zainteresować:

#KKPMOVIE

Piekło kobiet

Jaka piękna katastrofa. Pomysł na opowiedzenie o tytułowym piekle kobiet w latach międzywojnia, z widoczną analogią do współczesności jest świetny, gorzej z wykonaniem. Mamy małżeństwo z warszawskich wyższych sfer, on jest wydawcą i dziennikarzem- fantastyczny, wieloznaczny Mateusz Damięcki, ona dziennikarką- Agata Turkot w poszukiwaniu sensu swej roli, prowadzą pismo kojarzące

Czytaj dalej ⚯